niedziela, 31 maja 2015

"Charlie" Stephen Chbosky

[Źródło]
Witam was serdecznie po krótkiej przerwie, spowodowanej - jak to zwykle bywa pod koniec roku szkolnego - próbami zdania klasy.

Dziś mam dla was recenzję lektury nieprzeciętnej, zaskakująco realistycznej i pięknej, czyli "Charliego" Stephena Chbosky'ego.

Powieść opowiada historię pozornie zwyczajnego chłopca, który po utracie przyjaciela, znajduje się w kompletnie nowej i trudnej dla siebie sytuacji. Zostaje wrzucony do świata nowej szkoły, gdzie musi znaleźć nowych przyjaciół, a ma z tym spore trudności, ponieważ jest osobą bardzo skrytą i nieśmiałą. W pewnym momencie na jego drodze staje Sam i Patrick. Dwójka nastolatków, którzy biorąc go pod swoje skrzydła, wprowadzają go w świat imprez i "zwyczajnego", codziennego życia dzisiejszej młodzieży. Nie obędzie się bez kłopotów i trudnych tematów. Ale czy nie to właśnie kochamy w powieściach dla młodzieży?

Ostatnio ta powieść przeżywa drugie życie - tak mi się zdaje. Gdzie nie spojrzę, tam spotykam się z nową recenzją "Charliego", bądź z informacją o najnowszym zakupie tej właśnie książki. Dlatego też sama postanowiłam się o niej wypowiedzieć, choć nie przeczytałam jej "dopiero co" i nie recenzuję "z wywieszonym ozorem", ale ze sporym dystansem czasu.

Pierwszy raz spotkałam się z "Charliem" będąc w trudnej sytuacji, po pierwszej klasie gimnazjum, czyli prawie pięć lat temu. Kupiłam go w empiku, przez kompletny przypadek, zdaje się, że przez polecenie Maćka Musiała. Jednak ta powieść stała się jednym z moich najbardziej pozytywnych życiowych zaskoczeń.
Mimo tego, że książka ma nieco ponad 200 str, zawiera w sobie ogrom wartościowych treści. Charlie to bohater bardzo bogaty i urozmaicony, ma bardzo inteligentne przemyślenia, którymi dzieli się z czytelnikiem. Wchodzi w bardzo poważne relacje na przestrzeni akcji; począwszy od przelotnych znajomości, aż po zadurzenia. Jest wrażliwy i delikatny, skrywa pewną tajemnicę... i uwierzcie mi - to, że ja doceniam takiego bohatera, to znak, że jest doskonale skonstruowany, bo ja nie gustuje w takich męskich protagonistach.
Jednak "Charlie", ogólnie rzecz biorąc, skrywa w sobie wachlarz wyrazistych oryginalnych postaci, które na długo zapadają w pamięć. Sam to postać niezwykle urokliwa i magiczna, posiadająca w sobie ducha wolności, którego ja bardzo cenię. Patrick natomiast jest postacią, która ma za zadanie poruszyć czytelnika, zmusić go do przemyślenia tematu, który np. w naszym kraju jest powszechnie nieakceptowalny. Poznajemy również rodzinę Charliego, dalszych jego znajomych, którzy przewijają się na kartach powieści nadając jej niespotykane ciepło i sprawiając, że młody czytelnik czuje się perfekcyjnie zrozumiany przez autora.

Wydarzenia, które mają miejsce w powieści, są bardzo realistyczne. Problemy Charliego były moimi problemami i zakładam, że są problemami także wielu z was. Nie mówię oczywiście o wszystkich poruszonych sprawach, ale myślę, że każdemu, kto przeczyta tę książkę, pomoże ona w jakiś sposób. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Może to będzie pierwsza miłość? Seksualność? Pewność siebie? Czy... [tu wstaw wybrane].

Książka jest napisana w niezwykły sposób, bowiem na całą jej treść składają się listy Charliego do utraconego przyjaciela. Przez to czytelnik poznaje każdego bohatera i każde wydarzenie przez pryzmat Charliego, to na nim skupia się nasza uwaga, to jego najlepiej rozumiemy, do tego stopnia, że potrafimy się z nim utożsamić, a nawet "być nim", jeżeli rozumiecie o co mi chodzi.
Nie każdemu taki styl pisania będzie pasował, ale nie zrażajcie się. Odrzucając tę powieść na tej podstawie, możecie stracić coś bardzo cennego.

Do oprawy wizualnej nie mam zastrzeżeń. Zarówno okładka oryginalna (którą ja posiadam) jak i ta filmowa bardzo mi się podobają i właściwie bardzo chętnie przygarnęłabym na moją półkę obydwie. 

Podsumowując, jeśli nie poświęcicie kilku godzin na spotkanie z Charliem - chłopcem takim jak wy, który doskonale was zrozumie i pomoże wam - możecie bardzo wiele stracić.
Jest to jedna z niewielu książek na moim regale, która wygląda jakby przeszło po niej stado słoni, potem ktoś ją utopił, zjadł i wypluł. Dlaczego tak wygląda? Bo była pożyczana niezliczoną ilość razy, a i ja czytałam ją więcej niż raz. Ponieważ? Ponieważ jest dobra i naprawdę warto ją przeczytać. (Tak samo, bardzo polecam ekranizację, jest niewymownie cudowna!!!)

Tu macie recenzję w wersji filmowej:


CZYTAJCIE, KOMENTUJCIE I PODAJCIE DALEJ!   

wtorek, 19 maja 2015

Niepopularne Opinie Book Tag

Dzisiaj...
               coś...

                        specjalnego!

Serdecznie zapraszam was na "Niepopularne Opinie Book Tag", który jest obecnie przebojem amerykańskiego booktube'a, ale być może już niedługo i polscy internetowi recenzenci go odkryją.

Mam też nowe odkrycie: Tagi o wiele łatwiej się nagrywa niż pisze. Chodzi chyba o ilość miejsca... 

Obejrzyjcie, oceńcie, skomentujcie itd!



SUBSKRYBUJ, UDOSTĘPNIAJ, ALE PRZEDE WSZYSTKIM CZYTAJ!

niedziela, 17 maja 2015

"Zagubiony heros" Rick Riordan

[źródło]


Witamy w nowej przygodzie, pośród bohaterów mitologicznego świata Ricka Riordana!

Jason któregoś dnia budzi się w autobusie. Patrzy po ludziach, którzy go otaczają i, choć wmawiają mu, że są jego najlepszymi przyjaciółmi (a jedna z nich nawet to, że jest jego dziewczyną), on jest absolutnie pewny, że żadnego z nich nie zna.
Po tym zadziwiającym początku, fabuła rusza z kopyta, prowadząc nas przez ciąg wydarzeń pełen walki oraz postaci prosto z mitologii, aż do dobrze znanego Obozu Herosów, w którym trójka głównych bohaterów: Jason, Piper i Leo otrzymają niezwykle trudną misję.
Oczywiście ruszają, by jej dopełnić. Prosto w wir walk, przekrętów i zasadzek... czy uda im się dopełnić celu wyprawy?

Szczerze powiedziawszy, dość długo opierałam się przed rozpoczęciem drugiej serii.
Nie przeczytałam nigdy "Kronik rodu Kane", ale gdy tylko usłyszałam, że jest ciąg dalszy przygód Percy'ego, nie mogłam się oprzeć, by kupić pięć grubych cegieł pełnych niezwykłych wydarzeń, magii oraz cudownej MITOLOGII (i przystojnych mężczyzn).
Nie ma co się dziwić, że spodziewałam się Percy'ego w pierwszym tomie, od razu, hop siup! Toteż zostałam kompletnie zaskoczona.
Trójka głównych bohaterów tego tomu była jednak zupełnie przyjemnym zaskoczeniem. Zarówno Leo jak i Jason (choć tego wolę mniej) są wspaniale skonstruowanymi postaciami, o wyrazistych cechach. Jason jest ambitny, ma cechy przywódcy, ale zarazem bardzo łatwo rzuca się do walki. Momentami wydawało mi się, że prędzej robi, niż myśli. Leo to typowy ciepły, zabawny charakter, świetny konstruktor, z ogromną inwencją twórczą i tzw. "sercem na wierzchu", ale by go zbytnio nie idealizować - jest również niepewny siebie i wciąż stoi w cieniu, z którego rozpaczliwie pragnie się wyrwać. Piper to inna historia. Wiecie już, że nie przepadam na bohaterkami, stąd moja opinia raczej rzadko bywa pochlebna. I choć Piper ma momenty kompletnej rozlazłości, niezdecydowania, przesadnego dramatyzmu... itd., to posiada również ogromną zaletę: w sytuacji kryzysowej wie co robić i umie postawić na swoim. I chwała Bogu, bo gdyby nie to, to w jakimś momencie zapewne spróbowałabym ją zadźgać przez kartki książki.
W powieści pojawiają się też bohaterowie z poprzedniej serii: Annabeth, Chejron... i cała zgraja fantastycznych postaci wyjętych prościutko z mitów Starożytnych Greków i Rzymian, niczym ciepłe bułeczki z piekarnika. Cu-dow-ne! Dla nich samych warto przeczytać tę serię.

Fabuła jest inaczej skonstruowana niż w "Percy Jackson i bogowie olimpijscy". Napotkamy tu o wiele więcej "przestojów", pomiędzy wydarzeniami pełnymi akcji i humoru, dzięki którym łatwiej nam zżyć się z postaciami i lepiej je poznać. Ostrzegam, że niektóre takie "dłuższe chwile postoju" trzeba przeczekać, bo naprawdę warto!

W powieści dostajemy sporą dawkę typowego stylu Ricka Riordana. Dobrze budowane napięcie, humor (choć momentami nieco "bardziej suchy"), a także bardzo dobre opisy postaci i miejsc, szczególnie tych, których fundamentem była mitologia. Czyta się przyjemnie i całkiem szybko, jeśli ktoś potrafi "wejść" w akcję. 

Podsumowując warto tę powieść przeczytać, szczególnie - dla rozrywki. Rick Riordan podaje nam na tacy kolejną porcję przygód, fantastycznych bohaterów, posypanych szczyptą nienachalnie podanej wiedzy o mitologii starożytnej. 
UWAGA DROBNY SPOILER! Jeżeli martwicie się o Percy'ego, to zachowajcie spokój! Nasz przystojny półbóg powróci już w drugim tomie, o którym już niedługo na blogu oraz... na kanale!

Jeśli ktoś z was ma wolne 5 min, zachęcam do obejrzenia recenzji w wersji video - można obejrzeć moją mordkę!

    
Do zobaczenia, kochani! (Dosłownie i w przenośni)

czwartek, 14 maja 2015

Wrap up, czyli Podsumowanie Czytelnicze

Witam was bardzo serdecznie w ten piękny, nieco deszczowy, dzień.
Ma dla was dzisiaj coś specjalnego!

Jako, że długo mnie nie było postanowiłam stworzyć Podsumowanie Czytelnicze ostatniego kwartału, żebyście wiedzieli, że nie próżnowałam nawet wtedy, kiedy nic nie wskazywało na to, że jeszcze żyję.

Przeczytane książki:
  • Seria "Harry Potter", w której skład wchodzą: "Harry Potter i Komnata Tajemnic", "Harry Potter i Więzień Azkabanu", "Harry Potter i Czara Ognia", "Harry Potter i Zakon Feniksa", "Harry Potter i Książę Półkrwi" oraz "Harry Potter i Insygnia Śmierci" J.K. Rowling
  • Seria "Olimpijscy Herosi", w której skład wchodzą: "Zagubiony heros", "Syn Neptuna" Rick Riordan
  • Seria "Opowieści z Narnii", w której skład wchodzą: "Podróż Wędrowca do Świtu", "Srebrne krzesło", "Koń i jego chłopiec" C.S. Lewis
  • "Kroniki Bane'a" Cassandra Clare
  • "Papierowe miasta" John Green
  • "Love, Rosie" Cecelia Ahern
  • "Miasto kości" Cassandra Clare
  • "After. Płomień pod moją skórą" Anna Todd
  • Komiks "Asterix i Normanowie" Rene Goscinny i Albert Uderzo
Obecnie czytam
  • "Katharsis" Andrzej Szczeklik
Wydarzenia tych miesiący
  • Lecząc swoje złamane serce po zakończeniu "Insygniów śmierci" J.K. Rowling oraz obejrzeniu ostatniego filmu z serii ekranizacji o Harrym Potterze, obejrzałam tak ogromną ilość wywiadów z Danielem Radcliffem i Emmą Watson, że obecnie wpisując w wyszukiwarkę YT hasło: "daniel radcliffe" kilka pierwszych stron mam obejrzanych w 100%
  • Premiera "Próby żelaza" Cassandry Clare!
  • Zobaczyłam najlepiej zorganizowany i jednocześnie najprzyjemniejszy Empik, jaki w życiu odwiedziłam - serdecznie zapraszam na Rynek we Wrocławiu!
  • Oraz...
Postanowiłam, że w ramach rekompensaty zrobię dla was coś specjalnego...
I oto...
March, April, May Wrap up - Podsumowanie kwartału, w wersji filmowej!


Od początku istnienia bloga chciałam zacząć nagrywać, więc mam szczerą nadzieję, że filmik wam się spodoba.
Jest troszkę inny od tego postu. Znajdziecie w nim krótkie opinie o każdej książce i różne tam moje... no! Musicie sprawdzić sami!

Życzę miłego oglądania!

CZYTAJ, SUBSKRYBUJ I UDOSTĘPNIAJ! 

środa, 13 maja 2015

Reaktywacja!

Tak, tak, wiem, że już się tego nie spodziewaliście... ale jednak!
Zapewne jesteście ciekawi, skąd ta przerwa?
No cóż, wiele się działo...
  • Mniej więcej od połowy marca mam prawą rękę usztywnioną. Od momentu założenia szyny gipsowej (bez wyraźnej diagnozy; założono mi ją, bo "nie zaszkodzi, a może pomóc") nosiłam ją przez nieco ponad miesiąc, obecnie założono mi coś, co zwie się ładnie: orteza. Jest to po prostu rękawiczka bez palców, ciągnąca się od kości śródręcza do 3/4 długości przedramienia, z wszytą linijką po wewnętrznej. Mało wygodne, ale mogę pisać. 
    Skąd ta cała walka z moim nadgarstkiem? Są 3 różne diagnozy, a ja nie mam zamiaru się rozwodzić nad kompetencjami polskiego NFZ.
  • Słyszeliście taki pogląd, że każdy, kto jest naprawdę zakochany w książkach próbował kiedyś pisać? Ja próbuję od 7 roku życia i nie wychodzi mi to tak źle, jak można by się spodziewać. Pracuję teraz nad przedstawieniem charytatywnym. Napisałam scenariusz, wzięłam się za reżyserkę (no dobra... to dla mnie nie pierwszyzna) i będziemy wystawiać! Nic wielkiego, ale pochłania dość sporo wolnego czasu. Jeśli czyta to ktoś z moich ukochanych, przewspaniałych aktorów bądź scenografów, czy charakteryzatorów pozdrawiam was serdecznie!
  • Jak można się domyślić mam też sporo zaległości... a jako, że Szkoła Sukcesu jest jaka jest, ciągle nadrabiam i nie wyrabiam nawet z tym co się dzieje obecnie, przez co mam jeszcze więcej zaległości... Zamknięte koło.
Dobra, dość tłumaczenia się!
Mam też sporo dobrych wieści, ale one są materiałem na następne posty. 
Tym chciałam tylko poinformować, że żyję, że pamiętam, że chcę tworzyć dalej...
Jeśli ktoś będzie mnie czytał, to jest po co tu wracać. Jak wielkie było moje zdumienie, gdy zauważyłam, że w miarę regularnie blog, mimo braku nowych postów, jest odwiedzany, chociaż przez niewielką grupę osób.
Dziękuję wam!

3...2...1... Reaktywacja!

Wybaczcie, ale to hasło kojarzy mi się tylko i wyłącznie z "Matrixem".
[źródło]
 

piątek, 27 lutego 2015

Przekroczyć granicę - "Parabellum" Remigiusz Mróz

Źródło: [KLIK]
Czas rozpocząć przygodę na wojnie.
O ile to w ogóle można nazwać przygodą...


Tytuł nowej serii: "Przekroczyć granicę" jest wyjątkowo dwuznaczny; ma świadczyć o tym, co ja robię czytając te książki oraz o ludziach, którzy byli przykładem dla postaci w nich istniejących. Nie można się nie zgodzić, że musieli przekraczać zarówno własne lęki jak i wewnętrzne blokady, aby przetrwać i aby pomóc przetrwać innym.

"Parabellum. Prędkość ucieczki" to ta powieść, o której mówiłam, że wybiorę ją sama. Popchnięta do tego poprzez okrzyki zachwytu wielu booktuberów np. Anitki czy Esy. 

Powieść jest inspirowana faktami autentycznymi, o czym autor mówi już w Posłowiu. 
Głównymi bohaterami powieści są bracia Zaniewscy: Bronisław i Stanisław wrzuceni w wir wydarzeń w obliczu wydarzeń II Wojny Światowej, ale w dwóch zupełnie różnych sytuacjach. Starszy z braci - Bronisław - służy w Wojsku Polskim i już pierwszego września styka się z grozą wojny. Jednak jego oddział zostaje zbombardowany, a przeżywa zaledwie czterech ludzi: Zaniewski, chorąży Chwieduszko, szeregowy Kiljan i kapitan Obelt. Śledzimy zatem losy czterech dzielnych żołnierzy. Co się z nimi stanie? Z drugiej strony mamy zupełnie inny obraz wojny w wykonaniu Stanisława, który wraz z narzeczoną - Marią i jakimś ciemnym typkiem - Holzerem podejmuję ucieczkę na ZACHÓD (tak, tak, obrali na cel Francję) z fałszywą tożsamością. Jak przebiegnie ich podróż? Co będą musieli przejść, aby wydostać się z, zalanego dwoma agresorami, państwa?

Nie jest to łatwa lektura i nie przypadnie do gustu każdemu, ponieważ Remigiusz Mróz wcale nie cacka się z własnym czytelnikiem. Ukazuje obraz II Wojny Światowej tak, jak on wyglądał z perspektywy zwykłego, przeciętnego obywatela Rzeczypospolitej czy starszego sierżanta. Nie obędzie się więc bez typowo wojskowego przeklinania, ran, śmierci czy tortur. Tego akurat znajdziecie w książce dość sporo. Mimo to Pan Mróz potrafi wciągnąć w swoją książkę nawet takiego przerażonego wojną panikarza jak ja. 
Nie przerzucałam kartek, nie pomijałam opisów, czy cokolwiek, choć bardzo zżyłam się z postaciami i czułam się tak, jakbym stała tuż obok nich.

Droga Anitko, drodzy czytelnicy, uprzejmie oświadczam jednak, że nie mam pojęcia dlaczego Leitner stał się takim fenomenem. Jest to jedna z ważniejszych postaci, kapitan Wermachtu, zapatrzony w Hitlera jak ciele, nie licząc może podziału rasowego. Surowy, aczkolwiek jak dla mnie odrobinę... bez wyrazu? Może drugi tom ukaże mi jakąś jego świetlaną przyszłość.
Hm, to może zdziwić, ale ja najbardziej polubiłam Bronka Zaniewskiego i kapitana Obelta (Bełta). Są to postacie świetnie nakreślone, ich historie są pełne zwrotów akcji i emocji. Kibicowałam im najmocniej jak mogłam.

Fabuła jest doskonale zrównoważona, aczkolwiek może irytować to, że praktycznie każdy wątek Mróz kończy niewyjaśnionym wydarzeniem, które ma nas zmusić do czytania dalej. Potwornie irytujące zwłaszcza, że książka ma czterysta stron, a ty chcesz to skończyć w jeden wieczór, bo nie WY-TRZY-MASZ. Nie siedzę w tego typu powieściach, więc autor co i rusz mnie zaskakiwał i obracał wydarzenia tak, że mnie szczęka opadała do kostek i musiałam ją zbierać, powtarzając niewyraźnie: "Nie... nie możesz tego zrobić!".

Pozostaje jeszcze język. Remigiusz Mróz posługuje się językiem pięknym, co może zarówno przeszkadzać jak i podobać się. Książka naprawdę jest napisana dostojnie, być może lekko ulegając archaizacji co do czasów opisywanych, nie wiem - nie czytałam innych powieści autora, choć zamierzam. Jeśli ktoś już ją czytał, bądź jeśli ma zamiar podpowiem, że mnie ten język bardzo pasował do postaci pana Kremmera. Musicie mi wybaczyć, ale ja jeszcze nie do końca doceniam takie przykładowe posługiwanie się językiem polskim, z prostej przyczyny mojej skrytej nienawiści do tekstu archaizowanego np. u Sienkiewicza. Ale dorosnę i do tego. Spokojnie.

Podsumowując, każdy kto jeszcze nie dał się zamrozować powinien dać się ponieść. Parabellum jest powieścią wspaniałą i zaskakującą, dającą bardzo dobry obraz początków II WŚ, ja już zamierza sięgnąć po drugi tom.
Powiem jeszcze coś, co powinno pomóc: Ja nie przepadam za literaturą polską, z prostej przyczyny: nie trawię polskich imion w książkach. Taka przypadłość. (Sapkowski się nie liczy: tam był Geralt!) Zauważcie więc jak pochlebnie wypowiadam się o czymś co jest "nasze", bo Pan Remigiusz dał mi wielką nadzieję na to, że jednak nasi rodacy potrafią tworzyć dzieła równie dobre jak Anglicy czy Amerykanie. Nie spotkawszy się wcześniej z tą książką, zapewne nie sięgnęłabym po dzieło Miłoszewskiego. Więc zachęcam was szczerze, jeśli macie ochotę odzyskać wiarę w polskich pisarzy. 

Dziękuję, dobranoc. 

środa, 25 lutego 2015

Walentynkowy/Miłosny TAG Książkowy

Źródło: [KLIK]

TAG ten został stworzony przez Anitkę z Book Rewievs, którą serdecznie pozdrawiam.
Ja natomiast robię go dzięki Gerd Marvowi, który otagował wszystkich, którzy przetrwają jego niekonwencjonalny filmik, trwający trzydzieści trzy minuty!
Ale przejdźmy do rzeczy... Po głowie chodzi mi "Miłość rośnie wokół nas", a spojrzenie niespokojnie wędruje do biblioteczki, w której książki przestają się mieścić - zaczynamy!

1. Ulubiona historia miłosna?


Trudno mi wybrać ulubioną.
Zdecydowałam się jednak na historię Savannah i Johna.
Wydaje mi się, że za powód tego można uznać świadomość wielu możliwości interpretacji tej historii. Dla niektórych będzie to kolejna, taka sama opowieść Sparksa o miłości. Jednak dla mnie jest to przepiękna historia o wytrwałości, wierności i pokonywaniu różnic, bo przecież bohaterowie pochodzą z innych światów. 





2. Największe książkowe ciacho?

Bezwzględnie i bez chwili zawahania powiem: Jace.
Ten nocny łowca o złotych włosach i złotych oczach, nieprzeciętnie umięśnionym ciele i pięknych Znakach Nocnych Łowców naznaczających je (tak, lubię dziary), od ponad roku króluje na mojej liście najprzystojniejszych facetów wszech czasów.
Mogłabym tu ewentualnie dodać Kaladina - ale nie mam jeszcze prawa o nim mówić, bo nie skończyłam "Drogi królów".




3. Ulubiona książkowa para?


Od początku kibicowałam Charliemu i Sam, choć w efekcie nie wiem czy do końca można ich nazwać "parą".
Ale w powieści został zastosowany zabieg, który ja bardzo lubię, czyli miłość wywodząca się z przyjaźni.
PS Książka porusza ważne tematy takie jak akceptacja, homoseksualizm czy molestowanie - bardzo ją polecam, daje wiele do myślenia.




4. Para, która działa Tobie na nerwy?


Edward i Bella.
Taaa... bardzo się cieszę, że nadeszły czasy, kiedy można spokojnie powiedzieć, że ta książka mi się nie podobała, nawet w czasach swojej wielkiej świetności - a wtedy ją czytałam.
Edwarda jeszcze przeżyję.
Ale jeśli jeszcze raz natknę się na bohaterkę typu Belli to się potnę.
I jakim cudem akurat na nią padł wybór wilkołaka i wampira?
Miłość chyba rzeczywiście jest ślepa. Dosłowenie



5. Klasyka romansu - ulubiona książka?


Niestety tu muszę trochę oszukać, bo klasyki romansu na moim koncie jest wybitnie mało, bo dopiero teraz zaczynam ją czytać.
Uznajmy więc, że fragment przeczytany w tramwaju + ekranizację można uznać za jakąkolwiek znajomość książki, więc w tym pytaniu wybieram "Dumę i uprzedzenie".
Mogę jeszcze wspomnieć o "Katedrze Marii Panny w Paryżu" V. Hugo, ale niestety książka absolutnie nie przypadła mi do gustu, natomiast jej adaptacje już tak: zwłaszcza spektakl z udziałem Garou.



6.  Najsmutniejsza historia miłosna, którą kiedykolwiek przeczytałaś?


Tu będzie odrobinę niekonwencjonalnie.
Znów jestem w moim kuchennym rynsztunku, by bronić się przed gradem zwolenników Peety, ale ja zawsze byłam TEAM GALE.
I chyba w żadnej książce, żadne zdanie nie wyrwało mi serca tak bardzo jak: "
- Wiedziałem, że mnie pocałujesz.
- Niby skąd? – Sama tego nie wiedziałam.
- Bo cierpię – wzdycha. – To jedyny sposób na przyciągnięcie twojej uwagi.
(...)
 – Bez obaw, Katniss, przejdzie mi. "



7. Najlepszy książkowy pocałunek?




Chodzi mi o ten pierwszy, jeśli chodzi o ścisłość.
Nic dodać, nic ująć.







8. Najlepsza miłosna ekranizacja?




No błagam: Hugh Grant i Colin Firth w jednym filmie...
Czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej?
Poza tym to taka piękna, taka normalna historia o miłości.
Muszę się w końcu za nią zabrać.





9. Ulubiony autor piszący miłosne historie?

NICHOLAS SPARKS
Dziękuję, dobranoc.

10. Najgorszy romans wszech czasów?


Dwa "związki" z tej części: Cersei i Jamie Lannister oraz
Sansa Stark i Joffrey Baratheon.
Jeden obrzydliwy do szpiku kości...
W drugim bohaterka nie pozostawiająca czytelnikowi nadziei, że kiedyś nabierze wyrazu i chłopak, którego chce się udusić za każdym razem, gdy jego imię pojawia się na kartach powieści.
Ach, ta miłość...




11. "Duma i uprzedzenia" - jaka piosenka kojarzy się Tobie z tą książką?


12. Ostatni romans/historia miłosna, przy której się wzruszyłaś?





"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman







13. Czerwień - kolor miłości. Ulubiona książka z czerwoną okładką?




"W pierścieniu ognia" Suzanne Collins
Choć z całej trylogii tę część lubię najmniej - poza jedną sceną.
Kiedy to po chłoście Gale leży w domu Katniss, a ona przy nim czuwa.
Coś pięknego!






14. Ulubiona historia miłosna z dzieciństwa?

Odpowiedzi są trzy, a obrazków nie będzie - bardzo mi przykro.
1. Śpiąca królewna i Książę Filip
2. Piękna i Bestia
3. Winx (moje pokolenie się tym jarało. Karteczki!) paring Flora i Helia.

15. Jesteś rozważna czy romantyczna?

Romantyczna. A przez to moje postrzeganie świata sprawia, że jest piękniejszy.

Tyle! Dotarliście do końca!
Taguję każdego, kto prowadzi jakiegokolwiek bloga, a czyta ten post.